2011-01-11

Kwadraty francuskie z nadzieniem porowo-orzechowo-daktylowym

Ten przepis opracowałam z myślą o moim tacie, który uwielbia pory i ciasto francuskie. Farsz jest bardzo, bardzo dobry. Zmiksowany, okazał się najlepszą wegańską pastą do chleba, jaką jadłam. Polecam z pajdą razowego żytniego chleba. Nie wyjadajcie nadzienia za dużo (choć naprawdę trudno się powstrzymać!), bo nie wystarczy do obłożenia wszystkich kwadratów francuskiego ciasta. Przepis jest wegański.


Kwadraty francuskie z nadzieniem porowo-orzechowo-daktylowym (15 sztuk)
1 opakowanie wegańskiego ciasta francuskiego, rozmrożonego w lodówce
3 łyżki oleju
2 umyte i pokrojone w plasterki duże pory, tylko biała i jasnozielona część
150 ml białego wytrawnego wina (lub wody wymieszanej z sokiem z połowy cytryny)
15 pokrojonych w paseczki daktyli, uprzednio pozbawionych pestek i twardych końcówek
150 g wyłuskanych orzechów włoskich
4 łyżki sosu sojowego
mały pęczek posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz do smaku
ewentualnie syrop klonowy dla połysku


Daktyle zalać winem (lub wodą wymieszaną z sokiem z cytryny) na co najmniej 30 minut, by zmiękły. Pory smażyć na rozgrzanym oleju kilka minut, aż staną się miękkie i słodkawe. Dodać daktyle wraz z winem (lub wodą z cytryną), w którym się  moczyły, oraz orzechy i smażyć, aż wyparuje cały płyn, po czym wlać sos sojowy i także odparować. Posolić i popieprzyć do smaku. Wyłączyć gaz i wymieszać z nacią pietruszki. Ostudzić i zmiksować, pozostawiając część farszu w całości.
Ciasto francuskie rozwinąć.
Nagrzać piekarnik do 220 C.
Wycinać kwadraty mniej więcej 8 x 8 cm (wyszły trzy rzędy w pionie i pięć w poziomie). Na każdym kwadracie w centymetrowej odległości od krawędzi zrobić dwa nacięcia w kształcie litery L - obrazkowa instrukcja niżej. Uważajcie, by nie robić nacięć do końca przy krańcach liter L! Posmarować wewnętrzne krawędzie kwadratów wodą, by przykleiły się do nich krawędzie powstałe po przełożeniu ciasta. Przekładać przez siebie naprzeciwległe krańce ciasta. Górne krawędzie dokładnie docisnąć widelcem. Nakładać farsz. Piec około 12 minut. Po upieczeniu można, dla ładniejszego wyglądu, posmarować syropem klonowym, ale nie jest to konieczne. Podawać z białym winem i sałatą.

Sposób formowania kwadratów podała kiedyś, za jakąś książką, w Galerii Potraw, Dziuunia. Zdaje się, że upiekłam wtedy kwadraty z tapenadą, ale nie udaje mi się odnaleźć tego wątku w pomrokach GP.

18 komentarzy:

  1. Nadzienie do mnie przemawia. BARDZO! Mam ostatnio ochote wieksza na rozne pasty, wiec moze sprobuje za niedlugo. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. dziołcha Ty masz chyba za dużo czasu sądząc po tym artystycznym zwinięciu :P Tak, zazdrość przeze mnie przemawia, bo mam dwie lewe ręce do takich fiku-miku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne nadzienie. Zapisuje sobie. No i rzeczywiscie to zawiniecie jest nieco skomplikowane - prezentuja sie swietnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, wyglądaja imponująco, a ja uwielbiam ciasto francuskie, może się skuszę, ale takie ładne pewnie mi nie wyjdą :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się na wywijałaś ;-) było warto jak widać :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. o matko jakie piękne, smak pewnie też ,ale na pierwszy plan wysuwa się ta artystyczna robota , cudo

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale wyglądają! Super pomysł :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się pomysł na takie zawijasy! Zrobię sobie takie z brokułem i żurawiną, póki jeszcze jest świeża.

    OdpowiedzUsuń
  9. Karolino, miło mi i również pozdrawiam Cię serdecznie :)

    Poki, zapomniałam dodać, że to jest absolutnie najszybszy i najprostszy sposób uformowania wysokich rantów z ciasta francuskiego :) Wychodzi nawet jak ma się CZTERY lewe ręce ;D, a robota idzie piorunem.

    Magdaleno, zawinięcie tylko wygląda na skomplikowane, w rzeczywistości wcale takie nie jest :)

    Velicious, na pewno wyjdą Ci ładniejsze, bo ja mam same lewe kończyny ;) Zresztą i tak najważniejszy jest smak :)

    Edysiu, pewnie że warto i wcale nietrudno :)

    Alciu, od artystycznej roboty to jesteś Ty :)

    Kasiu, cieszę się, że Ci się podoba. Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Marta - brokuł i żurawina, zapowiada się fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. WOW, mistrzowskie! Nawet mam francuskie w lodówce ;)
    pory z orzechami kuszące, ale chyba jednak bez daktyli

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo jestem ciekawa takiego nadzienia muszę koniecznie spróbować ,brawa za cierpliwość w wycinaniu tych cudasków:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak mnie zainspirowałaś, że Twój sposób zawijania dzisiaj sprawdziłam i naprawdę jest super – uwinęłam się w kilka minut.

    OdpowiedzUsuń
  14. Asiu, to może z figami? :) Przyznam, że na daktyle bardzo rzadko miewam ochotę, ale tym razem mnie naszło ;)

    Ozzie, wypróbuj, warto! Nadzienie jest pyszne :)

    Marta, cieszę się bardzo, że dałaś się skusić i podzielasz moje zdanie, że to naprawdę nic trudnego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wygląda to bardzo zaawansowanie i fachowo. Nadzienie super:)

    OdpowiedzUsuń
  16. myślałam o wytrawnym potraktowaniu nadzienia, tylko obawiam się, że konsumować musiałabym sama :/
    małżonek jest mięsny i kosztuje raczej na zasadzie ciekawostki przyrodniczej nazywając moje dania "liśćmi szałwii" ;) a dla młodej pory to cebula ;) /w każdej formie/

    OdpowiedzUsuń
  17. Wegetarinko, czasem też muszę się nakombinować, jak łysy koń pod górę ;) Na szczęście aż takich problemów nie mam, choć niektórych dań w ogóle nie robię albo bardzo rzadko (na przykład szpinak :( z tego samego powodu, co Ty.

    OdpowiedzUsuń
  18. za to u mnie szpinak lubią i jedzą :)
    córka polubiła całkiem niedawno szpinak i "leciutko" ;) bób
    na szparagi się ostatnio uwzięła, jak miała 3 lata, to wsuwała razem ze mną prosto z gara, a mając 6 stwierdziła, że ohyda :/ ech...

    OdpowiedzUsuń