2010-05-01

Kanadyjska tarta z melasą

Na tę tartę trafiłam, szukając przepisów z wykorzystaniem melasy. Jest to stary, tradycyjny przepis z Quebecu i jak to często w takich przypadkach bywa, funkcjonuje kilkanaście różnych wersji. Trudno ocenić, która jest najbardziej kanoniczna. Tarte a la ferlouche (spotkałam również zapis farlouche lub forlouche) to tarta z melasą i rodzynkami, a ferlouche to nazwa sosu z melasy i mąki (najczęściej w roli zagęstnika występuje skrobia kukurydziana), do którego dodaje się rodzynki. Wersja tej tarty bez rodzynek nazywa się Tarte a la pichoune. W niektórych przepisach warstwę syropu z melasy zapieka się między dwiema warstwami ciasta, zostawiwszy w górnej warstwie okienko, przez które wydobywa się para. To jeszcze nie wszystkie możliwe wariacje; wodę - bazę do sosu, można zastąpić mlekiem lub sokiem pomarańczowym (ta ostatnia wersja nie do końca nam odpowiadała). Zamiast jaj dodaje się też czasem większą ilość skrobi kukurydzianej, a melasę zastępuje syropem klonowym. Do aromatyzowania dodaje się skórkę cytrynową i/lub sok z cytryny, a także gałkę muszkatołową.
Melasa (najczęściej używam black treacle) jest jednym z moich ulubionych wegetariańskich smakołyków. Wyszukiwarka Wam powie, że zawiera całą masę cennych składników. Melasa ma dość mocny, karmelowo-dymny smak i nie wszystkim smakuje. Choć w tarcie zmniejszyłam ilość melasy z 1 szklanki do trzech czubatych łyżek, jej charakterystyczny smak wciąż był mocno wyczuwalny. Tym, którzy nie przepadają za melasą, tarta nie będzie smakowała.


Przepis jest na okrągłą blachę o średnicy 24 cm.

Tarte a la farlouche (oryginalny przepis podała Eureka 01 i znajdziecie go tu; w poniższym przepisie uwzględniłam już moje zmiany)
 3 czubate łyżki melasy
1 szklanka trzcinowego cukru
3 jaja
1 łyżka masła
3 szklanki mleka
3 czubate łyżki skrobi kukurydzianej
1 szczypta soli

skórka otarta z 1 cytryny
1 szklanka rodzynek
3/4 szklanki orzechów włoskich (orzechów nie przewidywała żadna wersja tej tarty ;)

Skrobię kukurydzianą wymieszać z mlekiem, dodać pozostałe składniki za wyjątkiem skórki z cytryny, rodzynek i orzechów. Gotować na małym ogniu, cały czas mieszając, aż masa zgęstnieje. Dodać umyte i osączone rodzynki oraz posiekane orzechy.
Masę wylać na podpieczony spód do tarty i zapiekać 30-40 minut w temperaturze 180 C.

mój ulubiony kruchy spód
150 g mąki
100 g masła
50 g trzcinowego cukru (trzcinowego z melasą)
1 żótko + szczypta soli

Masło posiekać, szybko połączyć z pozostałymi składnikami. Wyłożyć nim wysmarowaną masłem formę do tarty o średnicy 24 cm tak, by powstał wyższy brzeg. Ciasto podpiec w piekarniku nagrzanym do 180C - około 15-20 minut.


PS. Może ktoś ma pomysł, jak można wykorzystać młody suszony ryż? Jest jasnozielonego koloru.

9 komentarzy:

  1. jaka kremowa... nic tylko jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała tarta :) Fantastycznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakże apetyczne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  4. piękna tarta
    wyraźnie zaznaczasz ten dodatek melasy.. i że nie każdemu posmakuje. a ja właśnie dlatego mam ogromną ochotę spróbowac:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrawiam, dziewczyny :)

    Asiejko, jeśli lubisz melasę, to piecz śmiało, bo tarta jest po prostu przepyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. o tak wygląda zabójczo , a ja lubię melasę
    tak naprawdę to ja prawie wszystko lubię :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jadłam nigdy melasy, ale ta tarta wygląda tak kusząco...

    OdpowiedzUsuń
  8. Margot, to prawie tak jak ja, bo ja nie lubię tylko arbuzów :)

    Haniu, myślałam, że wszyscy sportowcy jedzą melasę słoikami :D Na początek polecam Ci wymieszać 1 łyżkę melasy z 1 łyżką niesłodzonego masła orzechowego - nie znam nic lepszego :D

    OdpowiedzUsuń