Po indyjsku
W Polsce nie jest łatwo zgromadzić składniki potrzebne do gotowania indyjskich potraw. Kto próbował, ten wie. Same przyprawy to jeszcze pół biedy, choć takiej na przykład czarnej gorczycy trzeba szukać nie w sklepach typu Kuchnie Świata, gdzie jeszcze nigdy jej nie widziałam, lecz w sklepach zielarskich. Świeże zielone chili, cienkie i długie - drugi podstawowy składnik kuchni indyjskiej - można ostatecznie zastąpić czerwonym chili, choć oczywiście to nie to samo. Gdy widzę w sklepie świeże liście curry, kupuję od razu większą ilość i zamrażam, bo suszone to marny ersatz, a dostawa świeżych jest raz w tygodniu. Prawdziwe schody zaczynają się jednak dopiero przy próbie zgromadzenia - absolutnie niezbędnych przy przyrządzaniu południowoindyjskich potraw - nasion roślin strączkowych. Fasolkę mung ( moong dal ) stosunkowo najłatwiej dostać (najlepiej kupić od razu dwa rodzaje: w zielonych łupinkach - ta przyda się także do kiełkowania - i łuskaną). Trudniej o chana dal , czyli indyjską od...