2016-02-07

Curry z czerwonej soczewicy

Od słynnej wypowiedzi ministra Waszczykowskiego o cyklistach i wegetarianach kulinarna wena mnie nie opuszcza.
Poniżej znajdziecie przepis na chyba najsmaczniejsze danie z czerwonej soczewicy, jakie dotąd ugotowałam.
Opracowałam go na podstawie przepisu Emmy Maher i komentarzy czytelników.
Lista składników jest stosunkowo długa, ale nie zrażajcie się, bo potrawa wychodzi doskonała, nawet jeśli to czy tamto się pominie, a samo danie bardzo łatwo poddaje się modyfikacjom. Wskazówki znajdziecie pod przepisem.

Curry z czerwonej soczewicy (6-8 porcji)

2 szklanki czerwonej soczewicy
2 łyżki oleju
2 posiekane duże cebule
1 łyżeczka czerwonej pasty curry
1 łyżeczka mild madras curry lub takiej przyprawy curry, jaką macie
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka chilli
0,5 łyżeczki soli
1 łyżeczka posiekanego czosnku
1 łyżeczka posiekanego imbiru
puszka pomidorów w zalewie
3 łyżki przecieru pomidorowego
pasta tamaryndowa do smaku albo jabłko, albo 1 łyżeczka brązowego cukru
opcjonalnie 1-2 łyżki ghee, a danie będzie jeszcze lepsze!
garść rodzynek
nać kolendry lub pietruszki do posypania

Soczewicę starannie wypłukać, zalać nową wodą i gotować 10 minut na półmiękko - połówki ziaren mają pozostać całe. Uważać, żeby nie rozgotować! Odcedzić na sicie. Można przepłukać wodą, by pozbyć się resztek piany. Z powrotem przełożyć do garnka.
Cebulę smażyć na oleju kilkanaście minut do skarmelizowania. Dodać czosnek, imbir i przyprawy w proszku, po czym smażyć jeszcze minutę lub dwie, aż zaczną pachnieć. Przełożyć do garnka z soczewicą. Dodać pomidory z puszki i pastę z tamaryndowca lub miękkie jabłko pokrojone w kostkę. Gotować kolejne 10 minut. Dodać przecier pomidorowy i rodzynki. Spróbować, ewentualnie doprawić. Bosko smakuje z 2 łyżkami ghee.
Podawać z nacią kolendry i brązowym ryżem basmati.

Można dodać rozmaite warzywa - szpinak, ziemniaki, paprykę, zielony groszek, a nawet brukselkę. Danie równie wspaniale smakuje wymieszane z serkiem wiejskim lub mlekiem kokosowym. Można też spróbować z dodatkiem innych warzyw strączkowych, np. z ciecierzycą. Albo doprawić sokiem z limonki lub octem balsamicznym.

Smacznego!


2015-08-25

Dosza z kaszy manny


Kto da więcej książek o kuchni indyjskiej? :)


Madhur Jaffrey w Curry Easy Vegetarian pisze, że dosze według poniższego przepisu są łatwiejsze do zrobienia niż naleśniki. Hmmm, dyskutowałabym ;-), przede wszystkim dlatego, że dosze dużo dłużej się smaży i można je oderwać od patelni dopiero wtedy, gdy są całkowicie wypieczone.
Ten przepis ma jednak dwie ogromne zalety: po pierwsze, podstawowym składnikiem jest łatwo dostępna kasza manna, a po drugie - nie trzeba czekać, by ciasto zaczęło bąbelkować. Mimo wszystko lepiej odczekać 30 min - 1 h, by kasza manna napęczniała.
Ciasto łatwo jest rozprowadzić manewrując patelnią. Dosze wychodzą cieniutkie i chrupiące.
Spośród wielu wypróbowanych przeze mnie przepisów ten jest jednym z najbardziej godnych polecenia.



Dosza z kaszy manny według przepisu Madhur Jaffrey z książki Curry Easy Vegetarian (kilkanaście sztuk)
120 ml naturalnego jogurtu
600 ml wody
180 g kaszy manny (sooji)
70 g mąki ryżowej
2  łyżki mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki zmielonej kozieradki (w oryginale są 2 łyżki natki kolendry, 1 posiekane zielone chilli i 1/2 łyżeczki nasion kuminu)
olej do smażenia

Jogurt roztrzepać w dużej misce z wodą, dodać resztę składników i ponownie dokładnie wymieszać trzepaczką. Odstawić ciasto na ok. 1 h (ale zdarzało mi się też wykorzystywać ciasto od razu i nie było problemu).
Pora na najtrudniejszą część - smażenie. Patelnię lekko rozgrzać, wlać 1 łyżeczkę oleju i rozprowadzić na całej powierzchni. Patelnię zdjąć z ognia i wlać na nią 3/4 chochli ciasta. Tak manewrować patelnią, by ciasto równomiernie pokryło całą jej powierzchnię. W doszy porobią się nieduże kratery, ale to normalne - w razie czego można odrobiną ciasta powypełniać dziury. Ważne, by warstwa ciasta na patelni była cienka.
I teraz najważniejsze: gdy górna warstwa placka się zetnie, należy przykryć patelnię pokrywką i smażyć dosze tak długo, aż dadzą się bez problemu oderwać łopatką i będą całe złote od spodu.
Dosze można dosmażyć z drugiej strony, ale nie jest to konieczne.

Uważajcie na dwie sprawy:
1. Jeśli nastawicie zbyt duży ogień, ciasto od dołu się przypali, a na górze będzie surowe, co spowoduje, że przy próbie odwracania placki porwą się na kawałki.
2. Pamiętajcie, że gdy wylewacie ciasto na patelnię, należy ją trzymać z dala od ognia, inaczej powstaną w placku ogromne bąble i dziury, które trudno będzie załatać.

Uzyskanie chrupiących i delikatnych doszy wymaga wprawy, ale warto trenować ;-), bo są bardzo smaczne.

2015-08-24

Płatki ryżowe po indyjsku na śniadanie

Moja kolekcja książek o kuchni indyjskiej powiększyła się ostatnio o kilka pozycji, między innymi genialne Curry Easy Vegetarian mojej guru, Madhur Jaffrey.
Wypróbowałam już część przepisów, oto pierwszy z nich.
Wydaje mi się, że znalazłam satysfakcjonujące zamienniki dla paru występujących w książce indyjskich produktów, które nadal są w Polsce trudno dostępne (mam na myśli te naprawdę trudno dostępne typu poha czy sooji, a nie zwykły urad dal ;).
Madhur Jaffrey poświęca sporo miejsca (i kilka przepisów) poha, czyli płatkom ryżowym (ang. flattened rice), którym chyba nie do końca odpowiadają te z polskich sklepów. Indyjskie płatki ryżowe istnieją w trzech "grubościach", a autorka zaleca używanie najgrubszych (thick).
Nie znalazłam tych płatków w Internecie, więc kupiłam najmniej rozdrobnione płatki ryżowe, na jakie natrafiłam - firmy Kupiec. Rezultat okazał się pod każdym względem zadowalający!
Korzystałam też z rad na aloo poha recipe na superblogu, który wszystkim polecam http://www.vegrecipesofindia.com/
Jeśli nie macie przypraw z listy podanej niżej, nie pytajcie mnie, czym je można zastąpić, bo nie można. Wszystkie są absolutnie podstawowe dla kuchni indyjskiej i nie da się bez nich bawić w indyjskie gotowanie.
Komplet składników przygotujcie przed smażeniem, inaczej na którymś etapie przypalicie danie.
Może nie jest to odpowiednia potrawa na obecnie panujące wysokie temperatury, ale nie mogłam dłużej czekać.
Cały dom pachniał przyprawami przez kilka godzin. A samo danie bardzo, ale to bardzo mi smakowało.


Płatki ryżowe po indyjsku na śniadanie (dla 2 osób)

60 g możliwie najmniej rozdrobnionych płatków ryżowych
2 ugotowane, obrane i pokrojone w dużą kostkę ziemniaki
2 łyżki oleju
szczypta asafetydy (ostatecznie można pominąć)
garść orzeszków ziemnych (niesolonych i nieprażonych) lub urad dal
drobno posiekana duża cebula
po pół łyżeczki czarnej gorczycy, kuminu i kurkumy
1 łyżeczka płatków chilli (będzie pikantne)
1 łyżeczka cukru
sól i pieprz do smaku
nać kolendry lub pietruszki do posypania
ćwiartka cytryny do skropienia na talerzu

Na każdym etapie delikatnie postępujcie z płatkami, by ich nie połamać.
Płatki przepłuczcie na sicie zimną wodą, odstawcie na chwilę, skropcie jeszcze raz zimną wodą i po dwóch minutach spróbujcie, czy da się je już rozetrzeć w palcach. Jeśli tak, są gotowe do smażenia, jeśli nie, skropcie je znowu wodą i poczekajcie chwilę, aż zmiękną.
Na rozgrzany olej wrzućcie asafetydę i orzeszki, a gdy te ostatnie zaczną się rumienić, dodajcie gorczycę i po chwili kumin - uwaga, będzie (i powinno!) strzelać. Mieszając cały czas, dodajcie kurkumę, chilli w płatkach i cebulę, po chwili ziemniaki. Po kilku minutach dodajcie płatki ryżowe oraz resztę składników. Smażcie, aż całość będzie gorąca, a płatki zrobią się puszyste.

Smacznego!

2014-09-20

Czekoladowo-kokosowe wegańskie babeczki

Jednak będę gruba. W ciągu dwóch tygodni upiekłam słynne black-bottom cupcakes według przepisu Davida Lebovitza cztery razy i powoli opuszcza mnie odwaga, by wchodzić na wagę ;) Nawet nie o to chodzi, że babeczki są kaloryczne, przecież wszystko jest dla ludzi!, ale o to, że tak mi smakują, że zjadam ich nieprzyzwoite ilości.
Oryginalny przepis na czekoladowe ciasto nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego, a wczoraj zrobiłam też wegańską kokosową wersję nadzienia, którą uważam za całkiem udaną i dzisiaj Wam ją prezentuję.



Czekoladowo-kokosowe babeczki (18 małych babeczek lub 12 większych)
wg przepisu na Black-bottom cupcakes Davida Lebovitza

składniki suche:
220 g mąki pszennej
200 g brązowego cukru trzcinowego
5 łyżek kakao (daję bardzo czubate)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli

składniki mokre:
250 ml wody
75 ml (1/3 szklanki) oleju
1 łyżka octu winnego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Składniki suche wymieszać w jednej misce, mokre w drugiej, po czym dokładnie wymieszać wszystko razem. Ma nie być grudek, to nie mufinki!
Nakładać po dwie łyżki masy czekoladowej do wysmarowanych olejem lub wyłożonych papilotkami foremek.
Na wierzch nałożyć po dwie łyżeczki wegańskiego nadzienia kokosowego lub masy z serka kremowego.
Piec 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180C.

Wegańskie nadzienie kokosowe (bawię się, wykorzystując ten przepis Asi)
3/4 szklanki naturalnego kleiku ryżowego (suchego)
1/2 szklanki wiórków kokosowych
duża szczypta soli
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
3 łyżki cukru pudru
1-2 łyżki soku z cytryny
ok. 3/4 szklanki mleka roślinnego
3 łyżki oleju

Kleik ryżowy, wiórki, sól, ekstrakt i puder zalać mlekiem w takiej ilości, by otrzymać bardzo gęstą masę. Odstawić na chwilę, po czym dodać olej i sok z cytryny i bardzo dokładnie zmiksować blenderem na puszysty krem gęstości śmietany. W razie potrzeby dodać więcej kleiku lub wody, masa ma być gęsta! Nakładać na ciasto czekoladowe i piec jak opisałam wyżej.

Gdyby ktoś chciał przepis na masę serową, oto on:

Masa serowa:
400 g serka kremowego (używam serka Twój Smak)
1 żółtko (można dodać całe jajko)
1/3 szklanki pudru
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać łyżką, nie mikserem!, nakładać na ciasto czekoladowe i piec jak opisałam wyżej.

Smacznego!

2014-09-14

Jabłkowy kisiel z budyniu ;-)

Jeśli prawdą jest, że przeciętny Polak zjada pół jabłka dziennie, to ja, zjadając trzy, wyrabiam normę za sześciu rodaków.
Szczególnie lubię jabłka bardzo twarde i chrupiące, z żółtawym miąższem, który zwykle ma więcej aromatu. W Polsce, dzięki ogromnej ilości gatunków, każdego tygodnia można zajadać się inną odmianą. Ja w tym roku zaczęłam klasycznie od papierówek, później były pięknie wybarwione pirosy, a gdy te zrobiły się zbyt miękkie, sięgnęłam po celestę. Ze starych odmian uwielbiam koksę, która rosła w sadzie mojego rodzinnego domu, oraz kronselkę.
Chyba ze względu na okoliczności polityczne w tym roku jem jeszcze więcej jabłek niż zwykle. W każdy weekend robię ciasto z dwóch kilogramów jabłek, a poniżej znajdziecie przepis na najprostszy deser, który zdarza mi się często robić. Można go jeść na gorąco, od razu po ugotowaniu, albo zastygnięty, po schłodzeniu w lodówce. Świetnie smakuje na biszkoptowym albo kruchym spodzie lub z wegańskim sosem waniliowym.
Weźcie odmianę jabłek o zwartym miąższu, który się nie rozgotuje. Nie dopuście też, by owoce puściły za dużo soku, bo wtedy masa nie zgęstnieje tak, jak należy, i trzeba będzie dodać 1-2 łyżki skrobi ziemniaczanej, rozrobionej w niewielkiej ilości wody.



Jabłkowy kisiel z budyniu (4 porcje)

1 kg jabłek (teraz, we wrześniu, idealna będzie celesta)
sok z cytryny do smaku (1-2 łyżki)
4 łyżki ciemnego cukru trzcinowego
1 cukier wanilinowy
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta mielonych goździków
1 opakowanie budyniu waniliowego bez cukru

Jabłka obrać i pokroić w grubą kostkę. Włożyć do garnka o nieprzywierającym dnie, dodać sok z cytryny, cukier trzcinowy, cukier waniliowy i przyprawy. Gotować kilka minut na średnim ogniu bez przykrycia, od czasu do czasu delikatnie mieszając, by jabłka się nie przypaliły. Budyń dokładnie połączyć z jedną szklanką wody. Jabłka zdjąć z ognia, dodać budyń, energicznie mieszając. Postawić z powrotem na ogień i gotować jeszcze 1-2 minuty, cały czas mieszając. Jeśli masa jest zbyt gęsta, dolać wody. Wyłożyć na spód ciasta (mogą być też kupne biszkopty lub herbatniki) lub przełożyć do salaterki, uklepać łyżką i schłodzić. Jeśli za oknem jest zimno - albo po ciężkim dniu potrzebujecie czegoś na pokrzepienie - zjedzcie deser na gorąco.

Można podawać z roślinnym sosem waniliowym.

Roślinny sos waniliowy
3/4 szklanki dowolnego mleka roślinnego zmiksować blenderem na puszysty krem z kilkoma (5-6) łyżkami kleiku ryżowego w proszku (to pomysł Asi z Sojaturobie), cukrem pudrem do smaku i kilkoma kroplami ekstraktu waniliowego.

Smacznego i nie zapominajcie o jabłkach!

2014-08-23

Cukinia z papryką i kukurydzą

Dziś proponuję Wam przepis na lato - proste danie bez zbędnych ceregieli. To uboższa i szybsza wersja ratatouille, jednak wcale nie mniej dobra. Ponieważ mój mąż nie przepada za papryką, zaś syn za cukinią - a to przecież główne składniki tej potrawy - mam do dyspozycji cały garnek :). Mogę ją jeść trzy razy dziennie, wspaniale smakuje z kwaskowatym twarogiem albo fetą.


Cukinia z papryką i kukurydzą (4 porcje)
1 łyżka oleju
2 posiekane duże cebule
2 pokrojone czerwone papryki
2 posiekane ząbki czosnku
2 pokrojone w grube półplasterki cukinie
okrojone nożem ziarna z 2 kolb kukurydzy (lub pół puszki kukurydzy)
pół łyżeczki wegetariańskiego bulionu warzywnego
1 czubata łyżeczka curry
0,5 łyżeczki ostrej papryki
0,5 łyżeczki pieprzu
ocet ryżowy lub sok cytrynowy do smaku
suszony lub świeży tymianek do smaku
natka

Cebule i papryki smażyć na oleju około 10 minut, aż się lekko skarmelizują i zaczną być słodkawe. Dodać resztę składników i smażyć jeszcze przez kilka minut, po czym przykryć pokrywką i dusić do takiej konsystencji, jaką lubicie. Spróbować, ewentualnie doprawić. Danie powinno być słodkawe i lekko pikantne.
Na talerzach posypać natką.


2014-07-14

Kalafior z masłem orzechowym

To proste danie, inspirowane kuchnią indyjską, nie wymaga wielu przypraw - w podstawowej wersji wystarcza curry i ostra papryka. Jeśli jednak lubicie indyjskie smaki, dodajcie też mieloną kolendrę i kumin. Ja wolę na ostro, więc dorzucam papryczkę chilli. Masło orzechowe dobrze gra z kalafiorem.
Wypróbujcie też z rodzynkami, tak jak w oryginalnym przepisie.



Kalafior z masłem orzechowym (dla 2 osób)
1 mały kalafior
1 łyżka oleju
2 pokrojone w kostkę cebule
3 posiekane ząbki czosnku
2 szklanki bulionu warzywnego 
1/2 łyżeczki ostrej papryki
1 łyżeczka słodkiej papryki
1/4 łyżeczki pieprzu
1 łyżeczka curry
1/4 łyżeczki mielonej kolendry
1/4 łyżeczki kuminu
1 czubata łyżka masła orzechowego
natka pietruszki

Kalafior podzielić na różyczki.
Na łyżce oleju zeszklić cebule, dodać czosnek i smażyć dwie minuty. Dorzucić kalafior, wlać bulion i gotować pod przykrywką do miękkości (około 10 minut). Odkryć, dodać masło orzechowe i przyprawy. Jeśli jest za dużo sosu, odparować. Spróbować i ewentualnie doprawić. Danie podawać na dobrym ryżu lub kaszy, posypane natką pietruszki .



2014-06-20

Migdałowe chrupki (croquants aux amandes)

Znajoma przywiozła mi z Paryża kilka upominków, wśród których znalazło się opakowanie ciastek ze słynnej cukierni "Lenôtre". Nazwa na eleganckim pudełku anonsowała Croquants aux amandes (Migdałowe chrupki). Pod srebrną folią kryło się zaledwie kilka ciasteczek, każde bardzo chrupiące, o smaku skarmelizowanego cukru, półprzezroczyste i lekkie jak piórko. Po spróbowaniu przeżyłam olśnienie - ich smak przeniósł mnie w najmilsze chwile dzieciństwa - bardzo podobnie smakowały ciastka półfrancuskie, które piekła moja prababcia.
Z kolei po znalezieniu w Internecie przepisu na migdałowe chrupki przeżyłam drugie olśnienie, że tak niewiele składników potrzeba, by je zrobić. Po upieczeniu zaś - trzecie, że przygotowuje się je niezwykle łatwo, a efekt jest oszałamiający.
W ciągu ostatniego tygodnia upiekłam je już trzy razy i wszyscy, których nimi poczęstowałam, prosili mnie o przepis. Widziałam też, że zamieścił go David Lebovitz w swej książce Ready for dessert.
Źródło przepisu.
Od siebie dodałam jedynie szczyptę soli.


Migdałowe chrupki (Croquants aux amandes)

Składniki na 3 blachy ciastek:

110 g migdałów w płatkach
2 białka (nie ubijać!)
240 g grubego cukru (kryształ będzie idealny)
60 g przesianej mąki
szczypta soli

Płatki migdałów lekko uprażyć na suchej patelni, wystudzić.
Piekarnik rozgrzać do 190 C.
W niedużej miseczce wymieszać łyżką białka z cukrem, solą i przesianą mąką na gładką pastę. Dodać migdały i ponownie wymieszać.
Na papierze do pieczenia układać łyżeczką do herbaty malutkie porcje ciasta w trzech rzędach, zostawiając duże odstępy, gdyż ciastka bardzo rosną!
Piec ok. 12 minut. Odklejać, podważając szpatułką dopiero gdy zupełnie ostygną, inaczej spody ciastek zostaną na papierze.



Smacznego!

2014-02-23

Wspaniałe ciastka musli bez tłuszczu

Przedstawiam swoją wersję krążącego od dłuższego czasu w Internecie przepisu na ciastka z płatków zbożowych z bananem, bez tłuszczu i cukru (u mnie łyżeczka melasy). Jeśli chcecie osiągnąć boski, lekko karmelowy posmak, musicie ciastka lekko przyrumienić. Moim zdaniem są wspaniałe, chrupiące i lekko ciągnące, choć mój syn stwierdził, że z masłem byłyby lepsze.




Ciastka musli bez tłuszczu (12 sztuk o średnicy ok. 5 cm)

70 g (7 czubatych łyżek) wielozbożowych płatków (jeśli macie musli, mogą być płatki musli)
po 6 suszonych i pokrojonych daktyli, fig i moreli
garść wiórków kokosowych
garść pokrojonych rodzynek
garść ziaren słonecznika
1/4 łyżeczki soli
duża szczypta cynamonu
1 łyżeczka melasy lub słodu
1 duży dojrzały banan
odrobina oleju do posmarowania papieru do pieczenia

Rozgrzać piekarnik do 180 C.

Jeśli suszone owoce są twarde, należy je zalać w miseczce kilkoma łyżkami ciepłej wody i odstawić na kilka godzin, po czym osączyć.
W misce dokładnie rozgnieść banana widelcem. Dodać wszystkie pozostałe składniki. Starannie wymieszać.
Wyłożyć blachę papierem do pieczenia. Papier starannie posmarować odrobiną oleju, inaczej trudno będzie ciastka odkleić.
Nakładać ciasto, formując w miarę regularne okręgi. Ciastka powinny być raczej cienkie. Wyrównać powierzchnię.
Piec 12 minut (można z termoobiegiem), następnie obniżyć temperaturę do 120 C i dosuszyć przez 30 minut. Uważajcie, by nie przypalić!

Smacznego chrupania!

PS. Radzę od razu zrobić z podwójnej ilości składników, bo pojedynczą wielki łasuch zje na raz ;)

2014-01-27

Zimowa sałatka gryczana

Od kilku lat kasza jaglana święci triumfy, można by rzec, że jest modna. Z kolei kasza gryczana nie cieszy się taką popularnością, gdyż jej specyficzny smak nie każdemu odpowiada, możliwości jej wykorzystania wydają się mniejsze, na dodatek niewiele osób lubi ją na słodko. A przecież kasza gryczana idealnie pasuje do większości owoców. Dzisiaj więc proponuję Wam kaszę gryczaną z owocami, pestkami dyni i lnu oraz natką pietruszki. Uwielbiam.

Zimowa sałatka gryczana dla 2 osób
100 g kaszy gryczanej
200 ml wody
duża szczypta soli
1 łyżeczka oleju
1 czubata łyżka pestek dyni
1 łyżeczka lnu złocistego
4 daktyle
4 suszone morele
2 mandarynki
pół pęczka natki pietruszki
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżeczka oliwy
sól, duża szczypta czarnego pieprzu

Kaszę zalać wodą, dodać sól i olej. Gotować na malutkim ogniu pod przykryciem (nie mieszając) przez 15 minut, po czym - babcinym sposobem - włożyć pod kołdrę na 30 minut - wtedy będzie sypka i idealnie ugotowana.
Wystudzić.
Na patelni uprażyć bez tłuszczu i pod przykryciem pestki dyni i lnu złocistego. Mieszać, uważając, żeby nie przypalić. Mandarynki obrać i podzielić na cząstki. Można obrać z błonek, choć jest w nich błonnik ;)
Morele i daktyle umyć, pokroić w kostkę, natkę posiekać.
Całość wymieszać z octem balsamicznym i oliwą, doprawić do smaku solą i pieprzem.



2014-01-07

Torcik brownie

Prosty i nieudziwniony czekoladowy torcik na spodzie brownie, z czekoladowym kremem serowym. Jedyną ekstrawagancją jest duża szczypta cynamonu w lekko słonym kremie. Przygotowanie ciasta i kremu zajmuje niewiele ponad 30 minut. Użyjcie najlepszej czekolady i dobrego masła, a efekt będzie wspaniały.


Torcik brownie (12 niedużych porcji - tortownica 24 cm)
na spód:
200 g czekolady o zawartości min. 70% kakao
200 g masła
3 jajka
180 g cukru
16 g cukru waniliowego
120 g mąki
szczypta soli

Czekoladę rozpuścić z masłem w kąpieli wodnej i przestudzić. Jaja ubić z cukrami i szczyptą soli na pianę. Wymieszać ze stopioną czekoladą. Delikatnie wmieszać mąkę. Piec w 180 C przez 30 minut.

na krem:
200 g czekolady o zawartości kakao min. 70%
200 g serka kremowego (używam Delikate, oczywiście Philadelphia będzie jeszcze lepsza )
0,5 szklanki cukru pudru
2 czubate łyżki miękkiego masła
duża szczypta cynamonu

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i wystudzić. Serek, masło, cukier i cynamon utrzeć mikserem na puch, dodać przestudzoną czekoladę i wymieszać.
Wyłożyć krem na wystudzony spód i włożyć na kilka godzin do lodówki. Najlepiej zrobić dzień przed podaniem.

Smacznego!

2013-09-24

Wegańska cieciorella, czyli czekoladowa pasta z ciecierzycy

Z ciecierzycy można zrobić prawdziwe cuda. Dzisiaj proponuję Wam coś równie pysznego jak hummus, tyle że na słodko - nazwałam tę pastę cieciorellą przez analogię do znanego wszystkim słodkiego smakołyku ;). W środku, oprócz ciecierzycy, same najlepsze wegańskie składniki - masło orzechowe (własnej roboty, rzecz jasna!) i melasa. Z własnymi konfiturami morelowymi i świeżo upieczonym chlebem to bardzo przyjemny początek dnia :)


Przepis znaleziony na I love tofu.

Wegańska cieciorella z masłem orzechowym i melasą (na 1 słoiczek)
100 g suchej ciecierzycy (po ugotowaniu będzie około 220 g)
1 bardzo czubata łyżka masła orzechowego (jeśli nie macie, wystarczy zmiksować orzeszki ziemne na pastę, robiąc przerwy, by nie spalić silnika robota kuchennego)
4 czubate łyżki dobrego kakao
2 łyżki melasy (może być syrop z buraka cukrowego, który jest teraz dostępny w Lidlu za 4,44 PLN - pyszny!)
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
2 łyżki oleju
duża szczypta soli, jeśli masło orzechowe jej nie zawierało
4 łyżki wody
ewentualnie cukier puder, jeśli okaże się za mało słodkie

Ciecierzycę namoczyć na noc, a następnego dnia ugotować w nowej wodzie do miękkości (w szybkowarze zajmuje to 30 minut, bez szybkowara około 1,5-2 h), osączyć i wystudzić (jeśli wykażecie się cierpliwością i zdejmiecie ze wszystkich ziaren osłonki, po zmiksowaniu otrzymacie aksamitną konsystencję).
Zmiksować z kakao, masłem orzechowym, melasą, olejem i kawą. Dodawać po 1 łyżce zimną wodę i dalej miksować, aż masa osiągnie kremową, lekką konsystencję. Spróbować, czy dość słodka. Ewentualnie dosłodzić do smaku. Smarować kanapki i cieszyć się smakiem :)

2013-09-17

Chrupki chlebek z ziarenkami

Przepis jest autorstwa Kordaszki, a znalazłam go u Edysi. Chlebek smakuje jak najlepsze pieczywo chrupkie. Zmniejszyłam nieco ilość ziaren w porównaniu do oryginalnego przepisu, ale i tak jest ich bardzo, bardzo dużo. Chlebek jest bardzo chrupiący. Najlepiej smakują naprawdę cieniutkie i leciutko przyrumienione kromki, ale trzeba uważać, bo niezwykle łatwo się przypalają. Jeśli nie dosuszycie ich do końca, będzie trudno oderwać je od papieru, ale nawet z resztkami papieru smakują wy-bor-nie ;)


Chrupki chlebek z ziarenkami (jest to odrobinę zmieniony przepis Kordaszki) - wychodzą 2 blachy
120 g razowej mąki orkiszowej (ja zmieliłam ziarna orkiszu w młynku do kawy)
120 g płatków owsianych (górskich)
30 g żytniej mąki pytlowej
30 g słonecznika
20 g sezamu
15 g pestek dyni (łuskanych;)
30 g siemienia lnianego (dałam len złocisty)
2 łyżki oleju
500 ml wody
1  łyżeczka soli
dodatkowy olej do posmarowania papieru do pieczenia

Wszystkie suche składniki wymieszać i połączyć z mokrymi. Odstawić na co najmniej 30 minut (im dłużej, tym ciasto będzie gęstsze).
Rozgrzać piekarnik do 170 C. Papier do pieczenia starannie posmarować odrobiną oleju. Nałożyć na papier cienką i równą warstwą ciasta. Wstawić do piekarnika.
Po 15 minutach pieczenia zrobić kółkiem do pizzy nacięcia w kształcie kromek. Piec dalsze 50 minut w 170 C, uważając, by nie przypalić.
Odkleić od papieru i, jeśli kromki nadal będą wilgotne, dosuszyć przez kilka minut z drugiej strony.

Dziewczyny, dzięki za wspaniały przepis!



2013-09-14

Fafernuchy - polskie cantuccini ;)

Jeśli jesteście ciekawi historii fafernuchów - poszperajcie w sieci, sama wiem o nich tylko tyle, ile można znaleźć w Internecie.
Te niewielkie i twarde ciasteczka kształtem przypominają kopytka, a zapachem i smakiem pierniki. Mnie najbardziej przypominają cantuccini ;) Nie zawierają tłuszczu ani jajek. Oprócz mąki żytniej i marchwi będziecie potrzebowali tylko jakiegoś słodziwa i odrobiny przypraw. Fafernuchy powinny być pieprzne i cynamonowe. Ja zrobiłam nieortodoksyjną wersję de lux, z bakaliami. Smakują wybornie, choć trzeba się trochę namęczyć przy gryzieniu ;)
Udało mi się Was zachęcić?


 Fafernuchy (2 blachy)
500 g obranej marchwi
0,25 szklanki cukru
2 czubate łyżki miodu lub melasy
500 g żytniej mąki (użyłam pytlowej)
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1 płaska łyżeczka pieprzu
(nieortodoksyjnie) 100 g posiekanej mieszanki rodzynek i dowolnych orzechów
mąka żytnia do posypania

Marchew zetrzeć na drobnej tarce, wymieszać z cukrem i gotować przez około 5 minut. Wystudzić i wymieszać z miodem (lub melasą).
W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki, a następnie dodać marchew i wyrobić na jednolitą masę (ręce najlepiej posmarować olejem, bo ciasto bardzo się klei).
Ciasto podzielić na 4 części. Z każdej uformować wąski wałeczek i obsypać go mąką. Kroić ukośnie na małe kawałki, jak kopytka. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec około 30 minut w 170 C.

Podczas jedzenia uważać na zęby :)

2013-07-01

Kalafior z rodzynkami i orzechami ziemnymi

Tegoroczny kalafior już jest, można zacząć chrupanie.
Przepis, który posłużył mi za inspirację, krążył kilka lat temu po kulinarnych forach.
Choć połączenie składników wydaje się dziwne i wpasowuje się raczej w nurt "u cioci na imieninach" ;) zapewniam, że sałatka jest pyszna. Ja mogę ją jeść codziennie.


Sałatka z kalafiora z rodzynkami i orzeszkami ziemnymi
1/2 dużego surowego kalafiora
100 g sparzonych rodzynek
100 g orzechów ziemnych
1/2 pęczka natki pietruszki
na sos:
1 łyżka majonezu
2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
1 łyżeczka oleju
1 płaska łyżeczka curry
1/3 łyżeczki pieprzu
1/2 łyżeczki łagodnej papryki
1/3 łyżeczki ostrej papryki
1/4 łyżeczki soli

Składniki sosu wymieszać w miseczce. Kalafior podzielić na małe różyczki, dodać rodzynki, orzechy oraz natkę i dokładnie wymieszać z sosem. Odstawić do lodówki na 2-3 godziny, sałatka będzie lepsza.
Miłego chrupania :)

2013-03-14

Orkisz ze szpinakiem i nerkowcami

Dzisiaj proponuję Wam orkisz ze szpinakiem i pomidorami. Smakuje słodko-kwaśno, gdyż kwaśność pomidorów z puszki złagodziłam syropem klonowym. Nie żałowałam czosnku. Nerkowce podkreśliły orzechowy smak orkiszu, a świeży szpinak dał piękny wiosenny akcent. Na moim talerzu nadal jest zimowo, ale już w lżejszym wydaniu i bardziej kolorowo.


Orkisz ze szpinakiem i nerkowcami (3 porcje)
1 szklanka namoczonego na noc w zimnej wodzie orkiszu
3 łyżki oleju
2 posiekane cebule
4 posiekane ząbki czosnku
1 puszka pomidorów
1-2 łyżki syropu klonowego
1 opakowanie świeżego szpinaku
duża garść nerkowców
sól, pieprz, słodka papryka

Orkisz wypłukać i ugotować do miękkości w nowej wodzie (około 30 minut, ale trzeba próbować, czy już jest miękki).
Na rozgrzanym oleju podsmażyć cebule, po kilku minutach dorzucić czosnek, smażyć jeszcze chwilę i dodać pomidory z puszki. Gdy większość płynu odparuje, wrzucić szpinak i smażyć, aż zmięknie.
Na koniec dodać nerkowce, syrop klonowy, sól, pieprz i paprykę. Spróbować, czy nie trzeba doprawić.

Smacznego :)

2013-03-10

Tofu prawie po segedyńsku i pogacze z fasolą

Przeglądając posty, których z jakichś względów nie opublikowałam na blogu (najczęściej chciałam coś dopisać, na co akurat nie miałam czasu, a później zapominałam, co to miało być), trafiłam na wpis sprzed trzech lat, poświęcony kuchni węgierskiej. Sam przepis na tofu po segedyńsku zamieściłam wtedy w Galerii Potraw. Cały wpis wydał mi się na tyle ciekawy, by zamieścić go dzisiaj:

W wędrówce palcem po mapie Europy trafiłam do kraju, w którym jeszcze do niedawna wegetarianie raczej nie mieli łatwego życia. Jak się dziś sprawy mają - nie wiem. Czy kuchnia węgierska, zawiesista, pikantna i oparta na wieprzowym smalcu nadal stoi tradycyjnymi potrawami, czy też, idąc z duchem czasu, porzuciła sosy i zasmażkę? Z miesięcznego żywienia w węgierskiej pracowniczej stołówce pamiętam charakterystyczne połączenie mocnego smaku sproszkowanej papryki i kminku, oraz żelazny zestaw obiadowy: czerwoną paprykę z ziemniakami i sosem pomidorowym, odmienione na tysiąc różnych sposobów, z wyraźnym octowym smakiem nie złamanym żadną słodyczą. W książeczce "Kuchnia węgierska" z serii Podróże kulinarne, znalazłam przepis na Tofu z papryką i kapustą kiszoną po szegedyńsku i przerobiłam go tak, by był jak najbliższy moim odległym wspomnieniom o kuchni węgierskiej (na Węgrzech spędziłam miesiąc pracując jako nastolatka w zakładzie przetwórstwa owocowo-warzywnego w ramach Ochotniczych Hufców Pracy:D


Tofu prawie po segedyńsku (duży gar)
2 opakowania wędzonego tofu (360 g)
3 łyżki sosu sojowego
2 łyżki octu winnego
1 czubata łyżeczka sproszkowanej papryki
5 łyżek oleju (3 łyżki do obsmażenia cebuli i dwie łyżki do usmażenia tofu)
3 posiekane cebule
3 rozgniecione i posiekane ząbki czosnku
kawałek posiekanej papryczki chili
3 czerwone papryki
0,5 kg kiszonej kapusty
0,5 szklanki czerwonego wina
1 kg ziemniaków
1 słoiczek przecieru pomidorowego
1 l soku pomidorowego
1 łyżka łagodnej papryki w proszku
1 łyżka ostrej papryki w proszku
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka majeranku
0,5 łyżeczki kminku
cukier do smaku
świeżo zmielony czarny pieprz

Tofu pokroić w dużą kostkę i zamarynować w sosie sojowym wymieszanym z octem winnym i czubatą łyżeczką papryki. Odstawić na godzinę, po czym osączyć papierowym ręcznikiem i usmażyć na złoto na oleju. Marynatę zachować.
Na oleju lekko przyrumienić cebulę, dodać czosnek, chili oraz pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę i smażyć kilka minut, pod koniec dodać obie papryki w proszku i kminek. Dodać kiszoną kapustę, przecier, sok pomidorowy i wino, i dusić do miękkości kapusty.
W niektórych przepisach ziemniaki dusi się razem z kapustą, ja jednak miałam bardzo kwaśną kapustę i bałam się się, że ziemniaki "zdębieją", więc ugotowałam je osobno, pokrojone w ćwiartki.
Gdy kapusta będzie miękka, dodać ugotowane ziemniaki oraz usmażone tofu i marynatę. Posypać przyprawami, wymieszać delikatnie, spróbować i dodać szczyptę lub dwie cukru. Danie tak jak bigos, zyskuje na smaku w ramach podgrzewania. Można polać śmietaną i dodatkowo posypać papryką w proszku.


W tej samej książeczce znalazłam przepis na pogacze z fasolą - wytrawne ciasteczka podawane na aperitif do szklanki czerwonego wina. Istnieje bardzo wiele wersji pogaczy, mogą być rozmaitej wielkości, z dodatkiem drożdży lub bez, bardzo często ze skwarkami. Najbardziej znane są pogacze z równych proporcji mąki, twarogu i masła, posypane żółtym serem. Wszystkie nacina się w kratkę i smaruje jajem dla połysku. To moje drugie podejście do tych ciasteczek- za pierwszym razem użyłam fasoli z puszki i ciasto bardzo słabo urosło - podejrzewam, że choć nie było o tym wzmianki na etykiecie, fasola była zakonserwowana chemicznie jakimiś środkami, które zahamowały rozmnażanie drożdży.

Pogacze z fasolą
15 g drożdży
0,5 łyżeczki cukru
300 g mąki
3 czubate łyżki kwaśnej śmietany (18%)
1 płaska łyżeczka soli
1 łyżeczka czerwonej sproszkowanej papryki
0,5 łyżeczki kminku
120 g ugotowanej i zmiksowanej żyrafą fasoli (nie z puszki!)
2 żółtka
120 g posiekanego na kawałki masła

dodatkowe żółtko rozrobione w 3 łyżkach mleka, do posmarowania dla uzyskania połysku

Drożdże rozprowadzić w odrobinie letniej wody, dodać 0,5 łyżeczki cukru i 1-2 łyżki mąki i poczekać, aż "ruszą".
Resztę składników przełożyć do miski, dodać "uruchomione" drożdże i starannie wyrobić ciasto. Odstawić ciasto przykryte ściereczką lub folią spożywczą, by urosło.
Wyrośnięte ciasto przebić, przełożyć na posypany mąką blat i rozwałkować. Złożyć w kopertę, rozwałkować ponownie, czynność kilka razy powtórzyć (tak jak przygotowuje się ciasto francuskie).
Na koniec ciasto rozwałkować na grubość 0,5 cm i ponacinać w kratkę.
Wycinać szklanką pogacze i układać na blasze wyłożonej papierem. Gdy urosną, delikatnie smarować żółtkiem rozrobionym z mlekiem, można dodatkowo posypać kminkiem lub pestkami dyni, i włożyć do piekarnika nagrzanego do 200 C. Piec około 20 minut.
Pogacze z fasoli są dość suche, więc należy je podawać z pastami.


Wszystkim, którzy mieliby ochotę odbyć sentymentalną podróż na Węgry sprzed ćwierćwiecza, polecam uroczą książeczkę Tadeusza Olszańskiego "Nobel dla papryki".

2013-03-06

Najprostsza przekąska z bananów

Pomysł podpatrzony u mojego kolegi, Łukasza. Banany kroimy w plastry, skrapiamy sokiem cytrynowym i obtaczamy w tym, co lubimy - wiórkach kokosowych, drobno posiekanych orzechach lub przyprawach. Do tej pory obtoczyłam banany w młotkowanym pieprzu (dla mnie super!, ale raczej dla odważnych), cynamonie (dobre), kardamonie (może być) i kuminie (nie polecam). Błyskawiczna wegańska przekąska na przedwiośnie :)


2013-03-02

Wegańskie racuszki bananowe

Podstawowy przepis na te racuszki (w oryginale Banana Dumplings) pochodzi z książki 1000 Indian Recipes, a lista składników wygląda tak:

Banana Dumplings
2 duże dojrzałe, ale twarde banany
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru (1/3 tej ilości dodaje się do ciasta, a resztą posypuje racuszki po usmażeniu)
2 szklanki oleju do głębokiego smażenia



Zaskoczyła mnie minimalna ilość składników i brak spulchniacza. Pomyślałam, że racuszki mogą być ciężkie i mokre. Nie mogłam się doczekać, kiedy przetestuję przepis.
Po kilku próbach doszłam do innych proporcji. Moje racuszki są lekkie, robi się je błyskawicznie (najdłużej zajmuje czekanie, aż olej osiągnie właściwą temperaturę, ale i tak czas wykonania to maks. 15 minut :), no i wystarczy mieć banana, żeby cieszyć się smakiem racuszków niemal natychmiast, bo pozostałe składniki zwykle są pod ręką w każdej kuchni.
Pamiętajcie, że banany zawierają skrobię, czyli im dłużej miesza się ciasto, tym staje się rzadsze :)

Wegańskie racuszki bananowe (2 porcje)
1 duży banan
4 czubate łyżki mąki
duża szczypta soli
1 czubata łyżeczka cukru pudru
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia lub sody oczyszczonej (przetestowałam obie wersje i nie widzę większej różnicy)
1/4-1/2 łyżeczki cynamonu

1,5-2 szklanki oleju do głębokiego smażenia
cukier puder do dekoracji

Rozgrzać olej do smażenia w niewielkim garnku (ja smażę w woku). Ogień nie może być duży.
Banana rozgnieść widelcem lub praską do ziemniaków. Szybko wymieszać z pozostałymi składnikami ciasta.
Gdy olej będzie nagrzany do tego stopnia, że wokół włożonego drewnianego patyczka pojawią się bąbelki powietrza, temperatura jest odpowiednia i można smażyć.
Nabierać łyżeczką do herbaty małe porcje ciasta i drugą łyżeczką strącać je do garnka z gorącym olejem. Racuszki powinny od razu wypłynąć na powierzchnię. Smażyć jednocześnie 4-5 porcji. Obrócić, by przyrumieniły się ze wszystkich stron. Wyjąć i osączyć na ręczniku papierowym. Od razu oprószyć cukrem pudrem. Gorące smakują pysznie, ale nie pytajcie, czy po wystudzeniu też są dobre, bo nigdy tego momentu nie doczekały.


Miłego weekendu Wam życzę!

Jeśli jeszcze nie wiecie, Kuchnia wegetariańska gotuje od dziś pod innym, nowiutkim adresem:
http://sojaturobie.blogspot.com/
:)

2013-02-28

Kasza jaglana ze szpinakiem i pieczarkami

Czyli najpyszniejsza jaglanka ever. Dzięki szpinakowi i grzybom kasza jest wilgotna i bardzo aromatyczna. Z przyprawami nie szalałam, bo nie było takiej potrzeby -  dodałam tylko pieprz, czosnek i trochę chilli do dekoracji. Z tego przepisu jestem dumna. Mam nadzieję, że i Wam danie będzie smakowało :)



Kasza jaglana ze szpinakiem i pieczarkami (2 porcje)

1/2 szklanki kaszy jaglanej - sparzonej, wypłukanej i ugotowanej pod przykryciem w 1 szklance bulionu wegetariańskiego (12 minut)
1 opakowanie mrożonego szpinaku, rozmrożonego zgodnie z przepisem na opakowaniu
2 łyżki oleju
1 posiekana cebula
2-3 posiekane lub przepuszczone przez praskę ząbki czosnku
150 g oczyszczonych i startych na grubych oczkach pieczarek
sól, pieprz
ewentualnie płatki chilli i nać pietruszki do dekoracji

Na oleju podsmażyć cebulę, po 2 minutach czosnek i grzyby - i razem smażyć przez kilka minut. Dodać szpinak i całość odparować, jeśli zajdzie taka potrzeba (na patelni nie może być żadnego płynu). Dodać kaszę, rozbić grudki widelcem i smażyć przez 2-3 minuty, aż będzie gorące. Udekorować, jak lubicie, i wcinać.

Jest to remake jednego z pierwszych przepisów, jakie pojawiły się na moim blogu:
http://kaszaprodzekt.blogspot.com/2009/05/szpinak-z-pieczarkami-na-co-dzien.html